Help!
17.10.2017.
Gimnazjum w Łukowicy
Advertisement
Strona Główna arrow Sędziwój

Menu główne
Strona Główna
Rzeczpospolita
Fotoreportaże
Dawniej i dziś
Gród Wiślan
Sędziwój
Artykuły
Kolonie
Rekrutacja
Dokumenty
Dla Rodziców
Gimnazjum
Aktualności
Patron Szkoły
Historia Gimnazjum
Samorząd Uczniowski
Biblioteka
Współpraca zagraniczna
Fotowydarzenia
Galeria
Sport
Szukaj
Biblioteka nauczyciela
Pedagog szkolny
Info
Archiwum
Tematy pokrewne
Sędziwój
Osobliwe przypadki Jerzego Sędzimira z Łukowicy PDF Drukuj Email
30.12.2007.

 Specjalne podziękowania dla profesora Jerzego Antoniego Ostoja Sędzimira, potomka panów łukowickich, który teksty te zebrał i udostępnił

Jak pan łukowicki z Beniowskim, statkiem z niewoli Rosyjskiej do Chin  uciekał

 

  (XVIII / XIX w)

O jego istnieniu i dziwnych losach dowiadujemy się głownie z listu, który wysłał z Paryża, około roku tysiąc osiemsetnego (brak dokładnej daty), do generała Wincentego Krasińskiego. Szczęśliwie list ten został wydrukowany(1) (archiwum Krasińskich spłonęło w Warszawie w 1944 r.). – J.S pisze, że uczestnicząc w Konfederacji Barskiej walczył jako oficer pod komendą ojca adresata (również generała). Dalej pisze „ ... w batalii pod Wysowom konia podemną zabito, i dostałem się w niewolę rosyjską. Potem nas prowadzono do Kaługi, z Kaługi do Kazania, z Kazania do Astrachania nad morzem Kaspijskim, tam potem przyszło więcej niewolnika; stamtąd nas prowadzono do Tobolska , gdzieśmy znaleźli cztery tysiące Polaków; z Tobolska nas prowadzono do Irkucka pod granicą Chińską; w Irkucku nas podzielono na kompanie; po stu dwadzieścia żołnierza w kompanii, i tameśmy ciągnęli losy gdzie której kompanii wypadnie maszerować. Los naszej kompanii wypadł maszerować do Kamczatki, gdzie było więcej jak tysiąc mil z Irkucka, do kreposti Czarkaskaja, gdzie nasz los wypadł; tameśmy byli cztery lata w garnizonie”. J.S. wziął udział w, zainicjowanym przez Beniowskiego, opisywanym przez wiele źródeł(2) , buncie i razem z Beniowskim uciekł zdobytym statkiem. Relacje o dalszych losach są niezbyt jasne. Kończąc swój list J.S. przechodzi, niewiadomo dlaczego, na nieco chropowatą francuzczyznę „jai partie pour l’Amerique, ou je restois quatorze ans a St. Domengue, assi bien etablie pres Cap Francais. Mais la Revolution m’en a fait perte tout; arrive en France au milieu de la Revolution avance deja en age; MON intention  unique est, de me retourne dans mon Pays natal.  Ainsi Monseigneur je Vous Supplie d’etre toucher d’une Noble Compassion de me render autent Service que je puisse me render de Paris …” – W cytowanym źródle brak jest informacji o dalszych losach autora listu.

   

Zmieniony ( 17.04.2015. )
Czytaj całość…
 
Woda, która nie moczy rąk PDF Drukuj Email
26.12.2007.
Projekt "Poprzez historię do przyszłości" (program „Rzeczpospolita internetowa”)
 
Woda, która nie moczy rąk - alchemia Michała Sędziwoja
 
Pod takim tytułem ukazała się już jakiś czas temu książka Zbigniewa Szydło poświęcona postaci alchemika Michała Sędziwoja. Jest to jak najbardziej naukowa praca (300 stron!), napisana w oryginale po angielsku, przez doktora historii i filozofii nauki, nauczyciela chemii w Highgate School w Londynie, urodzonego tamże, w rodzinie polskich emigrantów. Książka doczekała się niedawno przychylnej recenzji w "Gazecie Wyborczej". Czyta się ją bardzo dobrze, może oprócz opisów czysto chemicznych procesów, przez które ciężko przebrnąć humaniście.

1_pracownia_alchemika.jpg
2_pracownia_alchemika.jpg
3_pracownia_alchemika.jpg
4_pracownia_alchemika.jpg
 
Ważne, że wreszcie z mgieł i oparów legendy wyłoniła się postać Michała Sędziwoja z krwi i kości. Można się więc dowiedzieć, że przyszły alchemik urodził się 2 lutego 1566 roku w Łukowicy w rodzinie szlacheckiej - tutaj jakże smaczny szczególik - dosyć nawet jak na owe czasy rozrzutnej. Z ksiąg rachunkowych miejscowego kupca wynika, że robili zakupy prawie zawsze na kredyt, a kupowali towary drogie: materiały na odzież i importowane przyprawy do potraw.
Zmieniony ( 28.12.2007. )
Czytaj całość…
 
Jak przodek Sędziwoja z Łukowicy z Jagiełłą wojował PDF Drukuj Email
16.12.2007.
Specjalne podziękowania dla profesora Jerzego Antoniego Ostoja Sędzimira, potomka panów łukowickich, który teksty te zebrał i udostępnił
 
jak przodek Sędziwoja z Łukowicy przeciwko Jagielle wojował


Paprocki(1) stwierdza, że Sędziwojowie i Sedzimirowie „idą od Ścibora sławnego wojewody króla Ludwika”. O jego dziejach i czynach wiele pisze Długosz, najwięcej informacji zawiera monografia Morawskiego(2). Jednakże już w połowie XV wieku część rodu Ostojów posługuje się wyłącznie imionami Sędziwój lub Sędzimir przejmującymi stopniowo rolę nazwiska. Między innymi wskazuje na to edykt królewski(3), przychylający się do pokornej prośby Sędziwoja z Łukowicy („humiles petitiones maiestati nostrae pro facte nobilis Sandiuogi de Lukowiczedo przeniesienia dziedzictwa „Lukowicze” z prawa polskiego na magdeburgskie. Zadziwiające jest, że dokument ten wydano w sierpniu 1444 we Waradynie  (in Waradino ... Anno Domini quadringetesimo quadragesimo quarto”) w więc na jakimś postoju w drodze pod Warnę, mniej więcej miesiąc przed bitwą!

 

Image

Ostoja - herb rodu Sędziwoja
Trzeba by się zastanowić czy Łukowica nie powinna powrócić do herbu dawnych właścicieli
(sugestia administratora strony) 


Zmieniony ( 16.12.2007. )
Czytaj całość…
 

Top!