Help!
14.12.2017.
Gimnazjum w Łukowicy
Advertisement
Strona Główna arrow Rzeczpospolita arrow W poszukiwaniu tożsamości ...

Menu główne
Strona Główna
Rzeczpospolita
Fotoreportaże
Dawniej i dziś
Gród Wiślan
Sędziwój
Artykuły
Kolonie
Rekrutacja
Dokumenty
Dla Rodziców
Gimnazjum
Aktualności
Patron Szkoły
Historia Gimnazjum
Samorząd Uczniowski
Biblioteka
Współpraca zagraniczna
Fotowydarzenia
Galeria
Sport
Szukaj
Biblioteka nauczyciela
Pedagog szkolny
Info
Archiwum
Tematy pokrewne
W poszukiwaniu tożsamości ... PDF Drukuj Email
22.01.2008.

Agnieszka Pietrzak, Łukowica, styczeń 2007 

Warsztaty w ramach projektu "Poprzez historię do przyszłości" (program „Rzeczpospolita internetowa”)

Wyjazd do Przyszowej i Muzeum Regionalnego w Limanowej 

W poszukiwaniu etnograficznej tożsamości…

 

Kolejne drogi w badaniu naszej historii, tradycji, naszego dziedzictwa oraz naszych korzeni zaprowadziły nas do kościoła w Przyszowej, a potem Muzeum Regionalnego w Limanowej. Dla uporządkowania pewnych faktów dotyczących również naszego pochodzenia, czy przynależności kulturowej, należało się zapoznać z podziałem etnograficznym regionu. Pod względem etnograficznym Ziemia Limanowska dzieli się na dwa zasadnicze regiony: region lachowski i góralski.  Region lachowski znajduje się na terenach Beskidu Wyspowego i pogórza w części północnej Ziemi Limanowskiej. Lud zamieszkujący region lachowski tj. między Krakowiakami na północy a Góralami na południu, zwany jest Lachami podgórskimi.
 
1w_przyszowej.jpg
2przyszowianie.jpg
3skarb_swidnik.jpg
4muzeum_limanowa.jpg
 

W regionie Lachów wyróżnia się następujące grupy etniczne:

•    Lachy Sądeckie (region na wschód od limanowszczyzny)
•    Lachy Szczyrzyckie (północno – zachodnia część regionu limanowskiego granicząca z krakowskim
•    Lachy Dobrzańskie (środkowa część limanowskiego)
•    Lachy Limanowskie (północno-wschodnia część Beskidu Wyspowego)

 
Region góralski położony jest na południe od regionu lachowskiego i obejmuje część Beskidu Wyspowego i północną część Gorców. Zamieszkują go Zagórzanie i Biali Górale. Najbardziej interesującym dla naszych poszukiwań było ustalenie, że Łukowica znajduje się w najbliższym sąsiedztwie dwóch głównych ośrodków rdzennego obszaru Lachów Sądeckich, czyli Podegrodzia i Przyszowej.
 
1w_kosciele.jpg
2przyszowa_oltarz.jpg
3mk_leja.jpg
4prace_mk_leji.jpg
 
 
Ponieważ całkiem niedawno wizytowaliśmy muzeum podegrodzkie- nadszedł czas na odwiedziny w pobliskiej Przyszowej. Czas był jak najbardziej stosowny na zwiedzanie zwłaszcza tamtejszego kościoła ze względu na historyczne wydarzenie. Otóż, kilka dni wcześniej, zostały w świątyni przyszowskiej ukończone prace konserwatorskie, podczas których odnowiono: barokowe ołtarze, malowano kaplice, wreszcie dokonano renowacji polichromii, neogotyckich ołtarzy i wiele, wiele innych napraw wyposażenia. Te prace rozpoczęto w 2004r., a ich efekt jest niezwykle imponujący. Większość młodzieży zwiedzającej kościół przyznała, że mimo sąsiedztwa „parafialnego” są w świątyni po raz pierwszy. Obiecali także, że nie po raz ostatni. Zdecydowanie wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem przepięknych dzieł sztuki z Giocondą przyszowską i Przemienieniem Pańskim, a także przedwojennej, niedawno odnowionej polichromii.

 

 
 
Mówiąc o etnografii regionu z pewnością nie mogło zabraknąć poszukiwań wyglądu ludowego stroju przyszowskiego, a ten mogliśmy podziwiać już w muzeum w Limanowej.  Konkretnego obrazu dostarczyła nam akwarela Józefa Pieniążka pt: „ Przyszowianie z wieńcem dożynkowym” z 1933 r. Ciekawym jest fakt, że stroje te szył niejaki Wojciech Plata z Przyszowej, o którym tak Jan Wiktor napisał: „Starzy krawcy wymarli, ostatni, już niepotrzebni, żyli w nędzy. Jednym z nich był wielki majster, Plata w Przyszowej, którego mistrzowskie zdolności inne społeczności umiałyby wyzyskać, o jego dzieła ubiegałyby się muzea zagraniczne(…). Myślę, że jakbym oślepł, to tak samo bym szył, (wyznaje krawiec) bo mi się ręce i oczy jednako świecą czerwonością, zielonością, żółtą, białą, niebieską farbą. I one same przenoszą na igle kolory. Zawsze pełno ich we mnie było i cieszyłem się, kiedym ludziom dawał, że im się to podoba…”(J. Wiktor, Pieniny i Ziemia Sądecka, Kraków 1958, s.215-216). Penetrując kolejne zakamarki limanowskiego muzeum napotykamy na portret i notkę biograficzną o Tytusie Czyżewskim, urodzonym w Berdychowiu, a także przyglądamy się rzeźbom Mariana Leji z Łukowicy. Ten ostatni, zmarły przed sześcioma laty łukowicki artysta jest autorem ponad 600 prac- rzeźb, płaskorzeźb, figurek Frasobliwego, wiejskich muzykantów, kapliczek, a także malarstwa na szkle.
W naszej grupie warsztatowej (zajmującej się głównie skarbem ze Świdnika z okresu halsztackiego kultury łużyckiej) nie mogliśmy nie przyjrzeć się bliżej pradziejom ziemi limanowskiej. Ależ było frajdy, kiedy uczestnicy zajęć w muzeum mogli odnaleźć „ich” naszyjniki, bransolety, paciorki, zausznice itp. Dyskusjom i sesjom zdjęciowym nie było końca…
Naturalnie nie mogło zabraknąć podczas zwiedzania muzeum także bitwy pod Limanową, wizyty Józefa Piłsudskiego w tym mieście, początków rafinerii, czy fotografii Józefa Staniszewskigo… Ale to już zupełnie inna historia. Nota bene opowiedziana przez samych uczestników warsztatów.
W limanowskim muzeum spędziliśmy ponad 3 godziny. „Można tyle?”- zapytano nas po powrocie. Okazuje się, że jak najbardziej. Trudno jednak powiedzieć, czy owa tożsamość etnograficzna, której poszukiwaliśmy została odnaleziona. Nie można na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Doświadczyliśmy, że dotykanie pewnych śladów historii oraz namacalny kontakt z dziedzictwem kulturowym naszych przodków przybliża nas nieuchronnie do stwierdzenia, że sami jesteśmy częścią tego kulturowego mechanizmu dziejowego.
Zmieniony ( 27.05.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »










Top!