Help!
11.12.2017.
Gimnazjum w Łukowicy
Advertisement
Strona Główna arrow Artykuły arrow Zabytkowy dwór w Świdniku

Menu główne
Strona Główna
Rzeczpospolita
Fotoreportaże
Dawniej i dziś
Gród Wiślan
Sędziwój
Artykuły
Kolonie
Rekrutacja
Dokumenty
Dla Rodziców
Gimnazjum
Aktualności
Patron Szkoły
Historia Gimnazjum
Samorząd Uczniowski
Biblioteka
Współpraca zagraniczna
Fotowydarzenia
Galeria
Sport
Szukaj
Biblioteka nauczyciela
Pedagog szkolny
Info
Archiwum
Tematy pokrewne
Zabytkowy dwór w Świdniku PDF Drukuj Email
31.01.2008.

Żródło GW

Sarmacki duch Twardowskich

 

Świdnicki dwór trwał ponad dwa wieki. Położony na krańcach Limanowszczyzny, jakimś cudem nie podzielił smutnego losu wielu innych podobnych budowli. Na przełomie XIX i XX wieku, w Świdniku były jeszcze trzy nieistniejące już dzisiaj dworki. "Niżni" należący do rodziny Walterów, "Wyżni" rodziny Gostkowskich i "Na Owieczce" - Reklewskich. Znawcy twierdzą, że ten świdnicki, to jedna z najciekawszych dawnych siedzib ziemiańskich południowej części Małopolski. Gdy widmo rozpadu zaglądnęło budynkowi w oczy - przyszedł ratunek. Pięć lat temu, będący w ruinie dwór, kupili od ostatniego właściciela Władysława Śmiałowskiego, Maria i Krzysztof Twardowscy z sąsiedniej Owieczki. Teraz, dzięki zabiegom właścicieli, stara siedziba szlachecka kwitnie. Dwór żyje i rozbrzmiewa śmiechem czwórki dzieci Twardowskich i licznych gości. Wigilia odbyła się w rodzinnym gronie. Rodzice z Sylwestrem, Sylwaną, Sylwią i Krzysztofem zasiedli w staropolskim dworku do staropolskich wigilijnych potraw.

Na dwór było wielu chętnych z całej Polski. Niejeden milioner miał zakusy, by zamieszkać w ponad dwustuletnim dworze. - Wszyscy zrezygnowali - wspomina pan Krzysztof. - Zabudowania były naprawdę w katastrofalnym stanie. To zniechęciło potencjalnych inwestorów, no i my jakimś cudem, z dalekiego miejsca przetargowego kupiliśmy dwór. Wszystko odbywało się na wariackich papierach - twierdzi Maria Twardowska. Wydawało nam się wtedy, że porywamy się z motyką na słońce. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, wszystkie nasze oszczędności. Powoli budynek odzyskiwał dawną świetność, oczywiście wszystko przy ścisłej współpracy i zezwoleniu konserwatora zabytków. Dzięki temu można teraz oglądać oryginalne rozmieszczenie pomieszczeń i chodzić tymi samymi korytarzami, co Sarmaci. Twardowscy borykali się z trudnościami na własną rękę i remontowali budynek z własnych środków. Dopiero w tym roku udało się im pozyskać na odnowę zabytku pieniądze z budżetu.

Dotacja z Urzędu Marszałkowskiego pozwoliła wymienić część gontów - mówi gospodyni dworu. - Remont jednej czwartej dachu pochłonął 95 tysięcy złotych. Dach jest olbrzymi, nowe gonty znalazły się na razie od strony frontowej. To daje niejakie wyobrażenie o kosztach utrzymania zabytkowych wnętrz. Dwór w Świdniku zbudowany został w 1752 roku. Świadczy o tym zachowana na jednej z modrzewiowych belek w salonie inskrypcja: Benedic Domine Domum Istam Extrvitam 1752 A. D. Diebus 7 Bris Et Habitantes In Ea, czyli Błogosław Panie domowi temu wzniesionemu 7 października 1752 i wszystkim jego mieszkańcom. Pan rzeczywiście błogosławił, bo dwór dostał się pod opiekę prawdziwej złotej rączki. Mój mąż to nawet nie złota, ale platynowa rączka - śmieje się pani Maria. - Ma duszę artysty. Większość renowacji wykonał sam. Poza tym, nie stać by nas było na wynajmowanie prywatnych firm. Nawet teraz, gdy żyjemy z wynajmu pomieszczeń na okolicznościowe imprezy, bez własnej pracy na wiele nie byłoby nas stać. Do dziś Krzysztof Twardowski nie może się uporać z niektórymi pozostałościami po zaniedbaniach z czasów PRL-u. Do dziś walczę z ksylamitem- opowiada gospodarz. - To impregnat, którym posmarowano legary podłogowe i więźbę dachową. Nie pachnie najpiękniej...
Dwór świdnicki znalazł się na krawędzi zagłady po parcelacji majątku w wyniku reformy rolnej i po wysiedleniu ostatniej właścicielki. Był siedzibą władz gromadzkich, szkoły, ośrodka wypoczynkowego Akademii Medycznej w Krakowie. Wypoczywali w nim szefowie Mieleckiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Pod koniec lat 50. ubiegłego stulecia troszkę go podremontowano, a kapitalnego remontu doczekał się w latach 1978 - 1980. To był ostatni dzwonek. W 1991 roku dwór wraz z parkiem przejęła gmina Łukowica. Wydzierżawiała je osobom prywatnym, ale okazyjnie tylko zamieszkany dwór niszczał z wyraźnymi uszkodzeniami dachu i śladami wilgoci. Prawowity spadkobierca, po odzyskaniu posiadłości, szybko sprzedał nieruchomość. Na szczęście dla dworu, na zakup zdecydowali się w 2002 roku Maria i Krzysztof Twardowscy. Jak zgodnie twierdzą - decyzja o kupnie nie była łatwa. Zainwestowali swój cały dotychczasowy dorobek życiowy w zaniedbany zabytek, wiążąc z nim swoją przyszłość.
Dwór w Świdniku to modelowy przykład wyobrażeń o polskim dworku. Modrzewiowy, alkierzowy, prezentowany w każdym poważnym opracowaniu odnoszącym się do historii polskiej architektury i sztuki nowożytnej. Jest w całości drewniany, ściany otynkowane na biało, parterowy, nakryty wysokim czterospadowym dachem. Ma dwutraktowy układ wnętrz, od frontu dwukolumnowy portyk zwieńczony trójkątnym naczółkiem, który poprzedza obszerny hol wejściowy, a od tyłu za facjatkę z półkolistą ślepą arkadą w szczycie. Prostą bryłę budynku urozmaicają cztery niewielkie narożne alkierzyki o namiotowych, ozdobionych drewnianymi pazdurami dachach, pobitych - tak jak i dach korpusu dworu gontami. W środku rokokowe kominki. Oprawę dworu stanowi niewielkie założenie parkowo-ogrodowe. W, parku znajduje się osiemnastowieczna murowana kaplica dworska oraz ruina budynku, który wedle miejscowej tradycji był zborem ariańskim. Ślad po prężnym ruchu ariańskim w Małopolsce. Staramy się udostępniać dworek szerszej publiczności - mówi pani Maria. - Nie tylko przez działalność usługową, jaką prowadzimy. Gospodyni chciałaby, żeby stara siedziba sarmacka stała się ośrodkiem kulturalnym. Ostatnio, z okazji Dnia Niepodległości - 11 listopada zorganizowali tam gminne obchody święta. Po mszy wszyscy goście, wśród których byli posłowie i przedstawiciele Sejmiku, przenieśli się do zabytkowych pomieszczeń. Tam już czekał na nich występ przygotowany przez uczniów. Twardowscy chcą rozwinąć podobną działalność. Jak zdradziła nam pani Maria - mają w planach organizowanie koncertów muzyki dawnej i wieczorów muzycznych.

Rafał Kamieński

Fotografia - http://www.dworswidnik.pl

Zmieniony ( 01.02.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Top!